Szpital MSWiA w Bydgoszczy, moja opinia

Kiedy dowiedzieliśmy się, że Franek przyjdzie na świat, praktycznie od razu wiedzieliśmy, że nie chcemy, żeby żona rodziła go w Inowrocławiu. Nasz miejski szpital ma nieciekawą opinię, o czym przekonywało się wiele osób z naszego otoczenia. Zaczęliśmy więc szukać miejsca, gdzie nasz synek mógłby się urodzić w jak najlepszych warunkach. Wybór padł na szpital MSWiA w Bydgoszczy. Dlaczego tam? Z kilku powodów, które za chwilę przytoczę.

Poszukiwania najlepszego szpitala

źródło: www.szpital-msw.bydgoszcz.pl

Jesteśmy z Inowrocławia, szukaliśmy więc szpitala, który będzie w miarę blisko (w wypadku nagłej akcji porodowej niezbyt komfortowo jedzie się przez pół Polski 😉 ). W zasadzie wybór ograniczyliśmy do Torunia i Bydgoszczy, największych ośrodków w okolicy. Następnie zaczęliśmy przeglądać internet i pytać znajomych o doświadczenia z różnych szpitali. Wiadomo – ile osób, tyle opinii. Często było tak (co zupełnie nie dziwi), że to, co jednym się bardzo podobało, inni krytykowali. Standard. Okazało się też, że nie tylko inowrocławski szpital ma złą opinię. Nie żeby nam to jakoś pomogło, ale dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy sami.

Z całego tego zbierania opinii okazało się, że placówką która wyróżnia się na tle pozostałych (nie mówię, że gorszych) był właśnie szpital MSWiA w Bydgoszczy. Zdecydowaliśmy więc, że chcemy, by to tam urodził się nasz syn. Trochę baliśmy się, czy to w ogóle się uda, ale Franek pozwolił nam na spokojnie dojechać.

Problemy pierwszego świata, czyli gdzie zostawić wóz

Na początek może trochę ponarzekam. Zanim wejdzie się do szpitala, trzeba gdzieś zaparkować, to jasne. Przed wejściem, jak i wzdłuż całej ulicy znajdują się parkingi miejskie, płatne, z parkometrami. I w pobliżu szpitala są najczęściej zajęte. Za budynkiem jest też parking prywatny szpitala, do użytku pacjentów. Tam mili panowie inkasują odpowiednią kwotę dopiero kiedy się wyjeżdża, co jest fajnym rozwiązaniem, bo nie zawsze wiadomo, ile się będzie stało. Co nie jest fajne natomiast, to wielkość tego parkingu. Nawet biorąc poprawkę na to, że wiele osób nie umie parkować, zajmując dużo więcej miejsca niż potrzebują, to parking jest za mały, jak na wielkość szpitala. Jest też ciasny, jeżeli dwa samochody chcą się minąć, to ktoś musi kogoś przepuścić. W dodatku ulica Markwarta jest jednokierunkowa. Jeżeli więc wycofujemy się z parkingu na tyłach szpitala, możemy albo zaparkować gdzieś dalej, albo objechać dookoła, żeby sprawdzić, czy coś się przy froncie budynku nie zwolniło.

Budynek i wnętrze szpitala

Przejdę teraz do pozytywów, i już chyba nie będę na nic narzekał. Budynek jest bardzo zadbany, widać, że regularnie remontowany. Sprawia wrażenie dosyć nowego, mimo paru dekad na karku. W środku podobnie. Jasne, to nie jest Hilton. Tu i ówdzie zadziera się linoleum a siedzenia na korytarzach najlepsze dni mają za sobą. Ale są skórzane, nie plastikowe. Dla kogoś, kto jak ja musiał na nich długo siedzieć – ogromny plus.

Szpital MSWiA w Bydgoszczy - sale
źródło: www.szpital-msw.bydgoszcz.pl

Budynek ma 4 piętra (oddział położniczy jest na samej górze). Oprócz schodów ma też windę, z której, jak się okazuje, większość ludzi nie umie korzystać. Serio, po spędzeniu tam kilku dni miałem ochotę powiesić kartkę na drzwiach z krótką instrukcją obsługi. Na parterze znajduje się apteka (bardzo wygodne, aczkolwiek nie wiem czy ceny nie są przez to nieco zawyżone). W piwnicy natomiast jest bufet dla gości i to tam przez kilka dni się stołowałem. Dobre jedzenie, bez szału, ale nie za drogo (jak na monopol).

Sam oddział położniczy nie jest wielki, dwadzieścia parę sal i trzy sale porodowe. To na tyle dużo, że bez przeszkód przyjęto moją żonę, gdy przyjechaliśmy bez jakiegoś wcześniejszego umawiania. Byliśmy tam tydzień po prognozowanym terminie i trzeba przyznać, że nie zbagatelizowano sprawy, jak to się dzieje czasem w innych szpitalach. Wykonali potrzebne badania i na drugi dzień zaczęli wywoływać poród.

Wyposażenie oddziału położniczego

Szpital MSWiA w Bydgoszczy - sala porodowa
źródło: www.szpital-msw.bydgoszcz.pl

Tu warto wspomnieć o tym, jak sale wyglądają w środku. Łóżka są całkiem solidne, może nie pachnące nowością, ale też z pewnością niepamiętające czasów Gierka. Podobnie stoliko-szafki nocne. Bez szaleństw, ale wszystko czyste, nierozpadające się i sprawiające dobre wrażenie. Przy każdym łóżku pilot do wezwania pielęgniarki, oraz fotel dla odwiedzających. Pod ścianą zlew i blat do przewijania. Każda dwu lub trzyosobowa sala ma też łazienkę. Niedużą, ale zadbaną, z ubikacją, zlewem i prysznicem.

Sale porodowe, jak wspomniałem, są trzy. Nie wiem, jak wyglądają pozostałe, bo o ile dobrze zrozumiałem, każda jest trochę inaczej wyposażona. W naszej poza łóżkiem były też różne fotele, liny, piłki i tym podobne sprzęty do wykorzystania w trakcie akcji porodowej. My skorzystaliśmy tylko z piłki.

Najważniejsi są ludzie, czyli o personelu

Tym, co tak naprawdę wyróżnia szpital MSWiA w Bydgoszczy na tle innych, które porównywaliśmy, jest personel. Bardzo wiele osób wyrażało pozytywne opinie na ten temat. Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że to prawda. Począwszy od lekarzy (z którymi paradoksalnie nie mieliśmy dużego kontaktu), przez panie położne, aż na salowych skończywszy, wszyscy byli mili, bardzo pozytywnie nastawieni, cierpliwi, kompetentni i zaangażowani w pracę. Naprawdę, życzę takiego personelu każdemu szpitalowi.

Jedzenie było w porządku. Tu bazuję na opinii żony, sam, jak wspomniałem, jadłem w bufecie. Posiłki jednak już wyglądem nie przypominały brei, co ma miejsce w wielu innych szpitalach (stało się nawet swego rodzaju memem). To ważne, zwłaszcza dla przyszłych i świeżo upieczonych mam. Karmiąc dobrze siebie, karmią też pośrednio maluchy.

Podsumowanie

Spędziliśmy w szpitalu blisko tydzień (od wtorku do niedzieli) i choć odliczaliśmy już czas do powrotu do domu, to nie dlatego, że tam było źle. Z czystym sercem możemy polecić szpital MSWiA w Bydgoszczy każdej parze, która jest w podobnej sytuacji jak my przed porodem. Jeżeli będziemy mieć kolejne dzieci, to prawie na pewno znów wybierzemy tą placówkę.

Czołem!

Leave a Reply